POWIATOWA I MIEJSKA:
BIBLIOTEKA PUBLICZNA
im. Konstantego Prusa

44-200 Rybnik
ul. Józefa Szafranka 7
tel. centrala:
032 422 35 41
032 423 60 02
032 423 71 01
e-mail:
sekretariat@biblioteka.rybnik.pl
Projekt i wykonanie:
toprojekt
POPRZEDNIA STRONA

spotkania

NASTĘPNA STRONA
RDL 2018 Relacja ze spotkania z Magdaleną Grzebałkowską. 25 października gościem Biblioteki w Rybniku była Magdalena Grzebałkowska, autorka książek: „Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego”, „Beksińscy. Portret podwójny”, oraz „Komeda. Osobiste życie jazzu”.

 

Autorka zachęcona przez moderatora, Adama Szaję zaczęła od przytoczenia okoliczności śmierci Krzysztofa Komedy, bohatera jej ostatniej książki.
Jak sama przyznała, biografie lubi pisać o osobach, które może „dotknąć”, o kimś kogo pamiętają inni, bo to ludzie dostarczają faktów. „Jestem reporterką, wyciągam informacje i je przetwarzam”. Chciałaby napisać biografię Konopnickiej, ale nie ma nikogo z żyjących, kto by ją pamiętał.

 

Jadąc do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu materiału do ostatniej książki myślała, że czeka na nią mnóstwo materiału, ale „Christophera Komedy” nikt nie pamięta. „Nie otwierano mi, chociaż byliśmy tam 3 razy”. Dziś w domu Komedy mieszka były futbolista i prezenter sportowy, a żaden z sąsiadów nie pamięta artysty.
Na pytanie moderatora, „czy dla ciebie Komeda mógł być symbolem american dream?” odpowiedziała, że Komeda „Robił karierę, pojechał na zaproszenie Paramount na skomponowanie muzyki do dwóch filmów, on by tam został i tworzył. W tym samym czasie zaczynał Enio Moricone.” Dalej reporterka popuściła wodze fantazji: „Gdyby nie spadł ze skarpy, być może zginąłby w domu Polańskiego?"

Magdalena Grzebałkowska długo mówiła o pracy biografa: „Kiedy biograf mówi, że tylko on zna prawdę o jakimś człowieku, to to jest pycha. Nie jesteśmy właścicielami tematu, opisuje człowieka tak, jak ja go zobaczyłam.” Przyznała, że rozmawia przynajmniej z setką osób na temat swojego bohatera, z czego układa się jej pewien obraz. Na przykład Tomek Beksiński, jeden z bohaterów jej przedostatniej książki to postać trudna i krystalizowana: „rozbił mi się na dwie postacie – wrażliwca oraz potwora”. „Reporter – mówi dalej autorka – to medium między tematem, a czytelnikiem. Jestem od tego, by jak najlepiej opowiedzieć jakąś historię.”

 

Odśwież stronę (klawisz F5) i kliknij „Następna strona"
Z kolei na pytanie o to, co gdyby temat „nie poszedł”? Autorka odpowiedziała z całą pewnością, że „czasami trzeba odpuścić, nie >>przeinwestowywać<< tematu”. Ale jak sama przyznała „to byłoby straszne, te dwa lata rozmów z setką ludzi! (…) Praca biografa nigdy się nie kończy, zawsze można coś dodać – skonkludowała Grzebałkowska.

 

Dość długo opowiadała o kulisach postania swojej pierwszej biografii o księdzu Twardowskim i relacjach ze spadkobierczynią spuścizny księdza.
Naturalnie nie zabrakło pytań o film „Ostatnia rodzina”, który reklamowano jako „oparty o losy” rodziny Beksińskich.

 

Na koniec padały pytania ze strony publiczności. Między innymi pytano o plany wydawnicze, selekcję materiału a także o mistrzów, który inspirują bohaterkę wieczoru do dalszej pracy?

 

Magdalena Grzebałkowska przyznała, iż nie ma tematu na kolejną książkę, do maja przyszłego roku planuje urlop, jednakże marzy jej się biografia Wandy Wasilewskiej, a być może jakiś reportaż.

 

W selekcji materiału pomaga „wewnętrzny posterunkowy”: „Każdy granice stawia sobie sam. Ale staram się dobierać bohatera, którego nie znam osobiście. Jestem z dystansu. Ale autor czasem musi być adwokatem swojego bohatera, pisać prawdę, ale nie pozbawić go godności.”

 

Na pytanie o mistrzów, jednym tchem autorka wymieniła Małgorzatę Szejnert, Ryszarda Kapuścińskiego, Hannę Krall oraz Cezarego Łazarewicza.

 

Zwieńczeniem każdego spotkania autorskiego jest podpisywanie książek, oraz możliwość rozmowy zakulisowej z autorem. Tak było i tym razem – pani Grzebałkowska chętnie podpisywała egzemplarze swoich książek zakupionych podczas spotkania oraz tych, przyniesionych z domowych biblioteczek.

 

GALERIA